• ostatnia aktualizacja: 13-07-2018

Pytanie, które stanowi tytuł niniejszego wpisu, pojawia się z pewną regularnością w rozmowach, podczas wykładów czy dyskusji, kiedy podejmowanym tematem jest historia (w szczególności polityczna) Wolnego Miasta Gdańska (WMG). Jest ono też delikatną mutacją tytułu artykułu autorstwa Tadeusza Kijeńskiego, które jako jeden z pierwszych - w sposób naukowy - podjął się próby odpowiedzi, publikując w 1928 r. tekst "Ilu jest Polaków na terenie Wolnego Miasta Gdańska" ("Rocznik Gdański", t. 2/3, 1928/1929, s. 113-122). 

Zagadnienie to powracało jak mantra także w powojennych publikacjach. I podobnie, jak miało to miejsce w okresie międzywojennym, tak i po 1945 r. było niejednokrotnie manipulowane np. przez badaczy niemieckich (ograniczenie się tylko do kryterium językowego, wskazującego na 2-4% populacji). Z drugiej strony zawyżanie liczby Polaków nie było obce naszej, rodzimej historiografii, wskazującej na udział Polaków w społeczeństwie gdańskim na poziomie nawet 25%-30% (sic!).

Najbardziej rzetelną próbę oszacowania udziału procentowego ludności polskiej w WMG dokonał do tej pory jednak Henryk Stępniak, autor m. in. kanonicznej dla badaczy i pasjonatów historii międzywojennego Gdańska pozycji zatytułowanej "Ludność Polska w Wolnym Mieście Gdańsku 1920-1939" (Wydawnictwo Diecezji Gdańskiej "Stella Maris", Gdańsk 1991). Opierając się, wszystko na to wskazuje, właśnie na tej pracy, redaktorzy wydanej w 2012 r. "Encyklopedii Gdańska" oszacowali ostrożnie udział polskiej ludności w WMG na poziomie od 9% do 13%. 

Chętnych szczegółów odsyłam od wspomnianej pracy Henryka Stępniaka, w tym miejscu tylko przypominam problem natury podstawowej, a więc ze zdefiniowaniem, kogo uważamy za Polaka w WMG. Czym innym (oczywiste) jest kwestia pochodzenia polskiego, dalej kryterium językowe, jeszcze czym innym posiadanie samego obywatelstwa polskiego (przypomnę, że w uproszczeniu, Polaków w WMG dzielimy na dwie podstawowe grupy: Polaków-obywateli gdańskich i obywateli RP, którzy mieszkali i pracowali na terenie WMG). Część z badaczy próbowało posiłkować się także danymi odnoszącymi się do wyznania oraz liczby głosów oddanych na polskie listy wyborcze. Oczywiście, dane wyzyskane ze źródeł mówiących o strukturze wyznaniowej czy preferencjach wyborczych stanowią wskazówki do szacunków odnośnie stosunków narodowościowych. Jednak, co zręcznie wykazał Stępniak, zbyt mocno większość badaczy przykładało do nich wagę, zbyt silnie się na nich opierając.

Oczywiście, najlepszym źródłem byłoby to, które wskazywałoby "liczbę uświadomionych narodowościowo osób, czujących się Polakami". Cóż, zbyt piękne, aby było prawdziwe - oczywiście, takie dokumentów nigdy nie było. Niemniej jednak... można odnaleźć takie źródła, które częściowo zbliżają nas oszacowania takiej właśnie grupy mieszkańców WMG.

W tym kontekście warto przytoczyć dwa artykułu prasowe, które rzucają nieco nowego światła na tytułowe pytanie. 

Mowa o tekstach z "Gazety Gdańskiej" (i jej mutacji), największego, polskiego organu prasowego w Wolnym Mieście Gdańsku. Oczywiście, prasa w ogóle, a w okresie rywalizacji polsko-gdańskiej (czy też: niemieckiej) w szczególności, prezentuje nierzadko treści zmanipulowane. Po organie prasowym Gminy Polskiej w Gdańsku e.V., organizacji o jasno zarysowanym, narodowo-katolickim profilu, spodziewalibyśmy się raczej zawyżania podawanych danych odnoście ludności polskiej (tak było np. w szeregu artykułów z 1919 r.). Tymczasem, co może zaskakiwać, wymienione niżej dwa teksty... zaniżają szacunki, które dziś znamy.

I tak w 1926 r. ("Echo Gdańskie", 12 stycznia 1926 r., nr 8, s. 5) wskazano na liczbę Polaków na poziomie między 20 a 35 tysięcy osób w całym WMG ("nie licząc sezonowych pracowników"). W tym okresie liczba mieszkańców Wolnego Miasta wynosiła 379 tys. Szacunki przytoczone w polskiej gazecie wskazywałyby więc na udział Polaków w społeczeństwie gdańskim na poziomie nie mniejszym, niż 5,2%-9,2%.

Ciekawszy jednak jeszcze bardziej jest artykuł autorstwa nikogo innego, jak dr. Franciszka Kubacza, zasłużonego działacza polonijnego w Gdańsku. Dzięki niemu zresztą wiemy, że pierwsze zarządy Gminy Polskiej (powołanej do życia w 1921 r.) prowadziły specjalną kartotekę "rdzennie polskich rodzin gdańskich", która w momencie zaprzestania prac nad nią, liczyła ponoć dziewięć tomów. Jej odnalezienie byłoby dziś nie lada gratką, to osobny temat... W tekście opublikowanym w 1928 r. ("Gazeta Gdańska-Echo Gdańskie", 7 marca 1928 r., nr 55, s. 1) dr Kubacz podaje wprost liczbę "około 25 tysięcy obywateli Polaków". Świadomych swej polskości. W tym okresie (tj. dla 1929 r.) oficjalne dane mówiły o 396 tys. mieszkańcach WMG. Tym samym wg Kubacza obywateli-Polaków było wśród nich około 6,3%.

Może pojawić się oczywiście głos krytyczny - dlaczego warto uznać te dwa artykuły za bardziej wiarygodne, niż chociażby wspomniane przeze mnie, te z 1919 r...? Odpowiedź wydaje się dość prosta. Inna sytuacja, na pewno spokojniejsza, wokół Gdańska. I, tak jak wspomniałem, trudno założyć, że dziennikarz lub uznany działacz polonijny na łamach głównej gazety dla Polaków w WMG, skłonni byli do celowego zaniżania, przekłamywania danych. Z całą pewnością, gdyby tak się stało, pojawiłaby się polemika. Tymczasem tak się nie stało. 

Oczywiście, po uważnej lekturze powyższych tekstów pojawia się od razu kolejne pytanie - czy w przytoczonych danych uwzględniono także i tych Polaków, którzy nie byli obywatelami WMG? I o ile kwestia "sezonowych pracowników" jest dość jasna (nie zostali uwzględnieni), to pozostaje pytanie odnoszące się do pracowników urzędów (chociażby KGRP), ich rodzin, a także przedsiębiorców, którzy często nie posiadali przecież gdańskiego paszportu. Czy ich w powyższych liczbach uwzględniono? Skłaniam się do odpowiedzi, że nie. Choć z drugiej strony - raczej nie zwiększy to w jakiś sposób zasadniczy "polskich procentów"...

Jeśli pogodzimy się z dwoma faktami - że możemy próbować tylko i wyłącznie dookreślić szacunki i tym samym skazani jesteśmy na podawanie liczb w przybliżeniu z jednej strony, a z drugiej - że jest to jedynie kolejny głos w dyskusji, który "zawęża pole", a nie daje ostatecznej odpowiedzi, myślę, że warto zapamiętać dwa, powyższe artykuły. A tym samym jednak skłaniać się ku szacunkom, które określałyby udział Polaków w społeczeństwie gdańskim na poziomie raczej nie przekraczającym 9%-10% (i, co bardzo ważne, o tendencji spadkowej w kolejnych latach, uznając lata 1919-1920 jako punkt początkowy). 

Pozdrowienia z Gdańska