• ostatnia aktualizacja: 04-12-2020

W czerwcu tego roku minęło równo 75 lat od założenia gdańskiej rozgłośni Polskiego Radia.  Choć odbyła się uroczysta gala, to jubileusz przeszedł bez większego echa. Tymczasem historia powojennego radia w Gdańsku jest intrygująca. Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że początki tej rozgłośni wiążą się nie z Wrzeszczem, gdzie od 1947 r. znajduje się siedziba rozgłośni, ale… z Górą Gradową w centrum Gdańska.

Pełnomocnik

Pierwszym dyrektorem rozgłośni został Jerzy Stańczak. Z zawodu był radiotechnikiem. Uzbrojony w akt nominacji na pełnomocnika dyrektora Polskiego Radia na teren Dyrekcji Okręgowej Polskiego Radia w Gdańsku trafił do miasta drogą lotniczą 5 maja 1945 r. W istocie on sam tworzył nową dyrekcję okręgową – musiał zorganizować struktury od początku. W zrujnowanym Gdańsku nie było to zadanie łatwe. Brakowało lokali, sprzętu, żywności, pieniędzy. Masy ludności przewijały się przez miasto. Nierzadko o zajęciu danego budynku decydowała „prawo silniejszego”. Większość urzędów i instytucji organizowało naprędce własną ochronę, wyposażając w broń pracowników. Było niebezpiecznie. W Gdańsku pełno było czerwonoarmistów, a wśród napływowej ludności z głębi kraju nie brakowało – obok nowych mieszkańców – także szabrowników i zwykłych przestępców. Początkowo na potrzeby dyrekcji (jako mieszkania służbowe) udało się pozyskać dwie wille w Sopocie, przy ul. Armii Czerwonej (dziś: Armii Krajowej). Podobnie, jak wielu innych urzędników administracji czy pracowników kluczowych zakładów w 1945 r., także i pierwsi radiowcy zamieszkali w relatywnie słabo zniszczonym kurorcie.    

Przejęcie Góry Gradowej od Armii Czerwonej

Główny budynek niemieckiej rozgłośni radiowej w Gdańsku przy dawnym Winterplatz (dziś: Targ Maślany na Lastadii) był zrujnowany. Istniała wprawdzie, uruchomiona jeszcze w 1926 r. radiostacja w Jelitkowie, ale po wojnie przejęło ją wojsko. Tym sposobem Stańczak zwrócił uwagę na wzniesienie górujące nad dworcem głównym w centrum miasta, z którą wiąże się nierozerwalnie historia w ogóle początków radia w naszym regionie.  

Tropem tego wszystkiego, co pachniało radiofonią, trafiłem na Wzgórze Gradowe w Gdańsku. W starych fortach funkcjonowała radiostacja komunikacyjna. Właściwie stacyjka o mocy 1,5 kW. Doskonale jednak zlokalizowana. Cóż, stacja była również zdemolowana, a to, co zostało z niej, żołnierze radzieccy ładowali na skrzynie szykując je do transportu. Komendantem miasta był generał Sorokin. Moja rozmowa z nim była dość długa, ale skuteczna. Wzgórze Gradowe wraz z całym pozostawionym tam przez Niemców sprzętem przejęło Polskie Radio. Od komendanta Milicji Obywatelskiej mjr. Konwizora zdobyłem cztery karabiny dla strażników. Po kilku dniach po pierwszej czwórce strażników zaginął ślad, łącznie z karabinami. Miałem wtedy ostrą przeprawę z komendantem Milicji Obywatelskiej, ale w końcu dogadaliśmy się. Wzgórze było pod ochroną”.

Inauguracja

Formalnie protokół między Komendanturą Radziecką a przedstawicielem Ministerstwa Przemysłu (pod które wówczas podlegało Polskie Radio) podpisano 15 czerwca, niemniej przekazanie zabudowań nastąpiło wcześniej, bo 2 czerwca. Polskie Radio przejęło budynek koszar, gdzie użytkowano cztery pomieszczenia, plac apelowy (majdan) oraz kilka mniejszych obiektów (głównie schronów na Wysokim Czole Kurkowym). Rozpoczęto gorączkowe prace nad kompletowaniem zespołu i niezbędnego wyposażenia. Początkowo wykorzystywano poniemiecki sprzęt radiowy. W latach wojny na górze funkcjonowała stała radiostacja wojskowa miejskiego garnizonu. Polacy przejęli aparaturę nadawczą marki Lorenz (w innym źródle mowa o marce Telefunken), która pracowała na fali nośnej 0,5 kW – 224 kHz. Pierwsze studio było dalece niedoskonałe. W koszarach schronowych na Górze Gradowej zaimprowizowano je, rozwieszając po prostu w zdemolowanym wnętrzu kilka koców. Dysponowano mikrofonem węglowym i elektrycznym gramofonem. Mimo piętrzących się trudności  (do 2 lipca rozgłośnię zasilano wyłącznie z agregatu prądotwórczego) udało się 13 czerwca nadać próbną emisję programu na żywo, który rozpoczęto od „Mazurka Dąbrowskiego” i „Roty”. Ostatecznie inauguracja rozgłośni miała miejsce 29 czerwca 1945 r., kiedy nadano kilkunastominutowy materiał z obchodów Święta Morza, dużej i niezmiernie ważnej propagandowo imprezy w powojennym, polskim już Gdańsku. Ostatecznie w 1945 r. sygnałem rozgłośni ustalono pierwsze takty melodii „Polskie sztandary szumią nad morzem…”. Z drugiej strony w jednej z relacji byłego pracownika można znaleźć informację, że taką rolę pełnił początek utworu „A w Raduni krwawo woda…”. Sygnał rozgłośni był wybijany za pomocą młoteczka, którym uderzano w łuski zawieszone na stalowej lince w studiu.

Studio w koszarach

Pierwsze miesiące funkcjonowania rozgłośni nie były łatwe. Brakowało nadal ludzi z odpowiednim doświadczeniem (choć większość nadrabiała braki entuzjazmem i poświęceniem), sprzętu, pieniędzy na wypłaty. Samo dotarcie na szczyt Góry Gradowej nie było łatwe, wobec problemów komunikacyjnych. W rozgłośni panowały spartańskie warunki. Wygląd pierwszego studia w budynku koszar schronowych przedstawił we wspomnieniach  długoletni pracownik radia Olgierd Pawłowski (w latach 1946-1954 był spikerem i reporterem, potem, aż do 1990 r., kierownikiem Redakcji Informacji):

„Z pierwszego (po przekroczeniu drzwi bunkra [koszar schronowych – J.D.]) pomieszczenia na lewo wchodziło się do radiostacji, a na prawo było coś w rodzaju poczekalni – kilka krzeseł, wieszak i szafki ubraniowe. Dalej drzwi, tyle, że wahadłowe – i oto jesteśmy w pierwszym studio Gdańskiej Rozgłośni Polskiego Radia! Opiszmy więc owo studio. Powierzchnia 20-25 metrów kwadratowych, dość niskie, z łukowatym sklepieniem, zaślepionym oknem i wnęką vis-a-vis drzwi. Jak się okazało później, wnęka ta była ważnym elementem studia. W prawo od wejścia skrzynka z płytami, stół, a na nim adapter z dość dużą dziurą w suknie wyściełającym tarczę, na której kładło się płyty. Adapter był w metalowej skrzynce pomalowanej na kolor „feldgrau”, jako że była to zdobycz wojenna. Dalej stał mikrofon, skrzyneczka z przyciskiem „żądanie włączenia mikrofonu” i tzw. zwieracz umożliwiający mówiącemu np. wytarcie nosa czy kichnięcie.”

Oni byli pierwsi

Powróćmy jednak do lata 1945 r. Najbliższymi współpracownikami Jerzego Stańczaka, pierwszego dyrektora gdańskiej rozgłośni, byli: prof. Tadeusz Tylewski (kierownik muzyczny), Halina Hohendlinger (reżyser) i Jadwiga Stańczak (kierownik programowy), a prywatnie – małżonka dyrektora.  W skład pierwszego zespołu wchodzili ponadto: inż. Krzysztof Wójtowicz, inż. Leon Krzyształowski, inż. Tadeusz Malinowski, inż. Konstanty Radziwiłł, technik Lothar Dunkelman, Feliks Polewicz, Marianna Sankiewicz oraz Jan Barkit. Do gdańskiej rozgłośni trafiło niewielu ludzi, którzy wcześniej pracowali w radiu. Jeśli już, to najczęściej technicy. Wymienić jednak należy wspomnianą już Halinę Hohendlinger, zwaną przez współpracowników po prostu „ciocią Halą”. Przed wojną pracowała w rozgłośni Polskiego Radia w Wilnie.

Słuchowiska „na żywo”

Wśród pracowników w 1946 r. znalazł się także Zygmunt Sójka, który do Gdańska przyjechał ze zrujnowanej Warszawy. Miał wówczas 25 lat. Zamieszkał w jednym z domów na Suchaninie, podjął studia na reaktywowanej jeszcze w maju 1945 r. Politechnice Gdańskiej (wśród pracowników radia w kolejnych latach pojawiło się sporo zresztą studentów czy świeżo upieczonych absolwentów tej uczelni). W latach okupacji ukończył kurs sztuki teatralnej. I właśnie jako aktor zatrudnienie znalazł w raczkującej gdańskiej rozgłośni Polskiego Radia, do której ściągnęła go „ciocia Hela”. Tak wspominał przed laty nagrywanie pierwszych słuchowisk w zaimprowizowanym, maleńkim studiu w koszarach schronowych na szczycie Góry Gradowej:

„Wokół ustawionego pośrodku mikrofonu gromadzą się aktorzy. Muzyka płynie z płyt adaptera. Realizowane słuchowiska wymaga wielkiej zręczności. Przez bezszelestną zmianę pozycji wokół mikrofonu trzeba uzyskać zmianę planu głosowego, i to perfekcyjnie – wszystko bowiem idzie w eter „na żywo”. Brałem w tym udział. Brakowało aktorów, więc grałem po kilka postaci, zmieniałem głos.”

Rozwój

Dopiero z początkiem września 1945 r. rozpoczęto nadawanie stałego programu (początkowo tylko 2-3 godziny dziennie) na nowej na fali 1339,3 m. Całodzienny program zagościł w eterze dopiero w roku następnym. Też w 1946 r. powstały również pierwsze radiowęzły poza Gdańskiem – w Sopocie, Gdyni, dalej zaś w Starogardzie Gdańskim, Kościerzynie czy Skórczu. Zorganizowano też pierwszy kurs radiowy.  W sierpniu 1946 r. liczba zarejestrowanych radioodbiorników, które podlegały pod Dyrekcję Okręgową Polskiego Radia w Gdańska wynosiła około 15 tysięcy, przy czym faktyczna liczba odbiorców audycji była większa. Jak informował w jednym z wywiadów ówczesny dyrektor Wacław Parol (następca Jańczaka), plagą byli tzw. radiopajęczarze, czyli osoby, które użytkowały niezarejestrowane odbiorniki i tym samym nie płaciły abonamentu. Dzięki podłączeniu kablowemu umożliwiono nadawania audycji także na antenę ogólnopolską.

Radio jako remedium na konflikty kulturowe?

Jeśli przyjrzeć się programowi Radia Gdańsk w pierwszych latach widać położenie dużego nacisku na kwestie historyczno-społeczne. Nową rzeczywistość starano się „oswoić”. W tym kontekście można wspomnieć o uruchomionym jeszcze pod koniec 1945 r. cyklu audycji poświęconych tematyce morskiej („Encyklopedia morska”), historycznej dr. Marian Pelczara („Polskość w dawnym Gdańsku”) lub kaszubskiej od stycznia 1946 r. („Nie ma Kaszub bez Polonii,  a bez Kaszub Polski”).  Jak sam przyznał Stańczak w swoich wspomnieniach po latach:

„Powstający program rozgłośni determinował charakter regionu. Zarówno w sensie demograficznym, jak i socjologicznym. Jego rolę określała też sytuacja polityczna i procesy zachodzące w kraju w wyniku przemian społeczno-ustrojowych. Pierwszoplanowym zadaniem była integracja Polaków gdańskich, Kaszubów lęborskich i bytowskich z Macierzą. Był to problem niełatwy. Region gdański był kierunkiem repatriacji ze wschodu. Transporty z Wileńszczyzny i Nowogródczyzny dowoziły ludność o własnej tradycji, odmiennej obyczajowości. Powstawały konflikty pomiędzy przybyszami a autochtonami tej ziemi. Wiele zła wyrządzili pospolici szabrownicy, ciągnący z różnych stron kraju. I właśnie radio, w większym stopniu niż prasa, miało stymulować właściwy proces integracji, neutralizować negatywne przejawy na styku różnych kultur, mentalności i obyczajów (…). Od początku działalności rozgłośni tematykę repolonizacji i zagospodarowania Ziemi Gdańskiej traktowaliśmy na równi ze sprawami repatriantów. Problemy kulturowe – zarówno kaszubskie, jak i przybyszów ze wschodu, były nie mniej ważne od budowy portów i w ogóle problematyki morskiej”.

Radio też nadawało wiadomości lokalne, audycje dla dzieci, satyryczne, literackie i muzyczne (początkowo z płyt, następnie także na żywo), przeprowadzało relacje z najważniejszych wydarzeń. I tak np. w maju 1946 r. odbyła się pierwsza transmisja sprawozdawcza z uroczystości pierwszomajowych, w sierpniu z koncertu w Operze Leśnej w Sopocie, a w październiku z uroczystego powrotu „Daru Pomorza” do Gdyni. W 1947 r. gdańscy radiowcy prowadzili relacje z procesu sądowego Alberta Forstera przed Najwyższym Trybunałem Narodowym.

Pożegnanie z Gradową

Okres istnienia rozgłośni radiowej na Górze Gradowej dobiegł końca w maju 1947 r., niemal dwa lata po rozpoczęciu działalności. Rozgłośnia przeniosła się do Wrzeszcza, do dwóch budynków znajdujących się naprzeciwko siebie, tj. przy ul. Grunwaldzkiej 18 i Jana Uphagena 23. Polskie Radio zachowało jednak obiekty na wzgórzu formalnie do 1951 r. Jeszcze w 1949 r. wzniesiono wokół majdanu ogrodzenie z drutu kolczastego (jego elementy były jeszcze widoczne kilkanaście lat temu) i dwie budki strażnicze. Ostatecznie teren został przekazany Dyrekcji Okręgowej Poczty i Telegrafu. W późniejszym okresie na Górze Gradowej znajdowały się m. in. magazyny służby radiofonizacji kraju, tzw. zagłuszarka, pomieszczenia użytkowane przez regionalny ośrodek radiotelewizyjny czy gdański oddział Państwowego Instytutu Telekomunikacji.


Ilustracja: zdjęcie lotnicze dawnego fortu na Górze Gradowej z doskonale widocznym majdanem (głównym placem) i koszarami schronowymi, gdzie mieściła się pierwsza rozgłośnia Polskiego Radia w Gdańsku, 2018 r. (fot. Hevelianum).

fort Góry Gradowej, 2018. Fot. Hevelianum

Jeśli dysponują Państwo informacjami, na podstawie którego można byłoby uzupełnić dzieje Polskiego Radia w Gdańsku w latach 1945-1947(1951) – proszę o kontakt.

Propozycja cytowania: J. Daniluk, Początki rozgłośni Polskiego Radia w Gdańsku www.jandaniluk.pl (data dostępu: dd.mm.rrrr).